sobota, 17 stycznia 2015

KLASYK DO ODŚWIEŻENIA - "Księżniczka Mononoke" (1997)

Źródło.
Większość animacji studia Ghibli to wyjątkowe historie, zarówno pod względem scenariusza, jak i wykonania, ale nawet tutaj niewiele dorównuje "Księżniczce Mononoke". To piękna, mocna, oryginalna, emocjonująca opowieść, którą koniecznie musicie zobaczyć.
I niech nie zwiedzie Was, że to animacja, bo to wcale nie opowieść dla dzieci. 
BEZ SPOILERÓW.

O czym?
Źródło.
Japonia, epoka Muromachi. Młody książę Ashitaka broni swojej wioski przed opętanym przez demona odyńcem. Podczas walki zostaje zakażony klątwą, która zżerała jego przeciwnika. Wyrusza w podróż, by odnaleźć lekarstwo na swoją chorobę. Kierując się pochodzeniem kuli z ciała bestii, dociera do miejsca, gdzie działania człowieka zniszczyły las do tego stopnia, że zwierzęta wypowiedziały ludziom wojnę. Tam Ashitaka spotyka San - dziewczynę, należącą do wilczego stada.

Moja opinia.

W tym filmie nie ma się do czego przyczepić, więc omówię pokrótce niektóre z jego licznych zalet:

UCZTA DLA OCZU:

Pięknie zrealizowany film. Istoty lasu to magiczne, zapierające dech w piersiach stworzenia. Opiekuńczy bogowie poszczególnych gatunków imponują nie tylko rozmiarami, ale siłą i mądrością. Małe duszki na leśnych ścieżkach są urocze, małpy straszą chęcią ludożerstwa, wilki mają w sobie niepokojącą dzikość, a podwójna postać Boga Lasu jest fantastyczna w podwójnym znaczeniu tego słowa. Widzimy naturę w jej dziewiczej, wciąż potężnej formie, która zachwyca na każdym kroku, nawet, gdy przeraża.
Źródło.
Sceny akcji są niezwykle dynamiczne. Nasze oczy ledwie mogą nadążyć za ruchem walczących, a gdy bohaterowie pędzą na swoich zwierzętach, naprawdę pędzą :). W każdej chwili czuć, że oglądamy wizję artysty o wielkiej wyobraźni.

WSPANIAŁA HISTORIA:
To nie jest bajka dla dzieci. To też nie moralizatorskie ekologiczne kino. To dojrzała opowieść o poszukiwaniu równowagi między dwoma światami, których mieszkańcy doszli do momentu, gdzie pamięć o ofiarach po obu stronach sprawia, że trudno mówić o spokojnych negocjacjach. To też opowieść, która jest daleka od schematyczności amerykańskich produkcji! - trudno przewidzieć, jak potoczy się fabuła. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami, każdy z nich ma swoje racje, które rozumiemy, a historia nas nie oszczędza - zobaczymy przemoc, chorobę, okrucieństwo, desperację. 
Źródło.
A jednocześnie film posiada baśniowy klimat: zobaczymy fantastyczne stworzenia, mówiące ludzkim głosem zwierzęta, opiekuńcze duchy, tajemnicze miejsca. 

BOHATEROWIE:

To jedna z wielu mocnych stron filmu. Mamy trójkę najważniejszych postaci:
Ashitaka to odważny młody mężczyzna i odpowiedzialny książę. Wkracza w środek walki, gdzie z jednej strony widzi chciwość, głupotę i okrucieństwo człowieka, a z drugiej gniew i brutalność zwierząt. Próbuje zapobiec konfliktowi, który już się zaczął. A jego uczucie do San tylko komplikuje sprawę. 
Źródło.
San, tytułowa Księżniczka Mononoke (czyli coś w stylu: księżniczka mistycznych stworzeń). Osoba o ciele dziewczyny i duszy wilczycy. Prowadzi zwierzęta do walki przeciwko ludziom i nienawidzi Eboshi z całego serca. Tragiczna postać, rozdarta między dwa światy i ukrywająca swoje lęki pod pozorami agresji.

Źródło.
Pani Eboshi. Kolejna silna kobieca postać i bardzo mocny antagonista. Mądra, opanowana, przewidująca i stanowcza w swoich działaniach władczyni Żelaznego Miasta. Nie waha się niszczyć okolicznej przyrody, by rozwijać przemysł, ale dba o swoich poddanych, zapewnia im opiekę, cieszy się ich oddaniem i wdzięcznością. Nie wysługuje się innymi, gdy nadchodzi pora walki, staje w pierwszym szeregu. Imponująca postać, przed którą należy drżeć i której trudno nie darzyć szacunkiem.
Źródło.
ROMANS:
Jak niemal zawsze w historiach Miyazakiego romans jest niełatwy, a bohaterów dzieli wiele. W "Księżniczce Mononoke" różnice są wyjątkowe znaczące - San to dzika dziewczyna, opętana żądzą zemsty, walcząca ramię w ramię z leśnymi bestiami i nienawidząca większości ludzi. Ashitaka to mężczyzna nie stroniący od walki, ale marzący o pojednaniu. Pochodzą z innych światów, mają inne temperamenty i plany. Zdaje się, że romans w tych warunkach jest niemożliwy. I dobrze! Im większy konflikt, im więcej różnic, tym silniejsze emocje. A wątek miłosny między Ashitaką i San jest piękny, ciekawy i z krwawym tłem, jak i cały film.


Źródło.
PODSUMOWANIE:
Zobaczcie! Nawet, jeśli nie przepadacie za anime (chociaż wtedy pewnie nie doczytacie do tego miejsca ;-p), musicie obejrzeć. "Księżniczka Mononoke" to mądre, mocne, ciekawe kino. Polecam serdecznie :).


Jeśli podobał Ci się artykuł, zachęcam do polubienia PatrzJakiFilm na FACEBOOKU, gdzie dzieje się jeszcze więcej ;).

10 komentarzy:

  1. Zacny tekst, w pełni się zgadzam :)

    Film ten pierwszy raz obejrzałem będąc dzieciakiem i niewiele zrozumiałem, ale zakochałem się w nim. Obraz zapisał się w mojej pamięci głównie w postaci miłych odczuć przez co wiele lat później miałem spory problem z jego odnalezieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też po pierwszym seansie pamiętałam tylko, że byłam zachwycona, w ogóle nie pamiętałam brutalnej części filmu :).

      Usuń
    2. Aaaa! Tak, tak, dokładnie miałem to samo. Także za drugim razem byłem zaskoczony tymi fontannami krwi i widowiskowym masakrowaniem bohaterów, nie mogąc pojąć jakim cudem zdołałem zapomnieć taką jatkę :D

      Swoją drogą to jeden z tych anime, które uważam za najdoskonalsze pod kątem grafiki (nie wiem czy tak można powiedzieć), w każdym razie niesamowicie podoba mi się ta kreska, o niebo lepsza od rozmazanych lat 80' i współczesnych koszmarków podrasowanych komputerowo czy też zwyczajnie przekombinowanych.

      Usuń
    3. Zgadzam się, kreska starszych dzieł studia Ghibli jest super :).

      Usuń
  2. "Księżniczka Mononoke" jest u mnie jednym z tych filmów, które wywołują tzw. ciarki na samo wspomnienie ;D Nie wiem dlaczego tak, ale w pamięci mam swój pierwszy seans (naprawdę dawno na TVP2) i pamiętam do dziś. Ruszyło mnie totalnie. Wtedy nie znałem się jeszcze na anime, więc brutalność w tych "obrazkach" była szokująca. Że w ogóle da się "obrazkami" opowiedzieć tak bogatą w znaczenia i wizualnie opowieść. Miyazaki osiąga tutaj prawdopodobnie wyżyny swoich umiejętności.

    Ciekawostka: "Księżniczkę" obejrzałem nawet w niemieckiej wersji (wyłączyłem ścieżkę dźwiękową i w jej miejsce odpaliłem własny soundtrack) ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemiecka wersja - straszne :D.
      A TVP chyba nie bardzo zna się na anime, bo puszczała film z tego co pamiętam jak zwykłą bajkę, w godzinach skierowanych do dzieci.
      Zgadzam się, wywołuje ciarki :).

      Usuń
    2. Gdzieś słyszałem, że Niemcy bezwzględnie cenzurują wszystkie brutalne sceny, ale tylko w przypadku gdy film/serial skierowany jest do nieletnich.

      A TVP istotnie puszczała to za dnia :D Może i lepiej, że przeoczyli, bo inaczej pewnie nigdy bym tego nie zobaczył :D

      Usuń
    3. oglądałem niemieckie kanały i nie mają tam z tym problemu, chyba że film w ciągu dnia dawany a i to nie zbyt często, a brutalność w anime to nic nowego, bywały produkcje gdzie zdanie ręka głowa mózg na ścianie były całkiem ścisłym opisem tego co się działo na ekranie ;-D

      Usuń
    4. Co do niemieckiego dubbingu, mam koleżankę z Austrii, która mówiła mi, że u nich WSZYSTKIE filmy w TV lecą z dubbingiem i dla niej to najlepsza rzecz pod słońcem, w ogóle nie lubi filmów z napisami. Sama widziałam kiedyś w telewizji frg Indiany Jonesa i Ostatniej Krucjaty z ich dubbingiem, ale Harrison Ford i Sean Connery rozmawiający po niemiecku to było zbyt wiele...

      Usuń
  3. Niemcy problemy mają chyba tylko z grami komputerowymi. Przynajmniej ja spotkałem się z takimi przypadkami (zielona krew w Half-Life). Przy filmach jedyną dziwną rzecz, jaką mają, to dubbing.

    Co do "Księżniczki", to niemiecka wersja językowa tylko, bo pożyczone DVD od kuzyna ;D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...